Obiecałam sobie, że się postaram. We wszystkim i ze wszystkimi. Na treningach, w szkole, na meczach, na angielskim, z rodziną, z przyjaciółmi. I co? Jak zwykle gówno z tego wyszło. To straszne, kiedy przychodzę do domu wieczorem i nie mam już na nic siły. Tylko na to, żeby iść do łóżka. Potrzebuję kilka dni wolnego. I jakiejkolwiek motywacji... Która już dawno we mnie umarła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz